Nie ma dróg na skróty w treningu

Nie ma dróg na skróty, w treningu tym bardziej

Mobilizacja, stabilizacja, aktywacja, rolowanie, ćwiczenia korekcyjne, poprawna technika, prawidłowe wzorce ruchowe to wszystko jest ważne ale nie zapominajmy o kluczowej kwestii…. trening musi być cholernie ciężki!

Nowa szkoła treningu bardzo często pomija kluczową kwestie a mianowicie intensywność treningową. Pięknie odwzorowane ruchy i multum akcesoriów treningowych może i fajnie wygląda oraz buduje profesjonalizm, ale nie zastąpi ciężkich treningów.

Trener personalny musi wiedzieć co jest istotne!

Niestety obecnie wielu trenerów personalnych którzy posiadają ogromny warsztat i wiedzę w odróżnieniu od tych w stylu “skaczemy do porzygu na bosu” zapomina o tym, że elementy akcesoryjne treningu siłowego nie przekładają się bezpośrednio na budowanie siły i masy mięśniowej a co za tym idzie kształtowanie sylwetki.

Trening musi być ciężki!

Relatywnie duży ciężar i wyczerpujące serie robocze to element którego nie da się ominąć. Dawnej kulturyści nie mieli pojęcia o tym jak zwiększać mobilność czy rozluźniać powięzi a mimo to mało kto wygląda teraz jak zawodnicy z golden ery.

Oczywiście, obecnie mamy do czynienia z większą ilością patologii aparatu ruchowego niż dawniej, szczególnie w dużych ośrodkach miejskich jak np. Warszawa, ale pomimo tego zasady budowania sylwetki są niezmienne i nic nie zastąpi ciężkich treningów.

Obecnie wiemy, że nie powinniśmy wykonywać każdej serii do załamania, ale powinniśmy robić ja w okolicach czyli 1-2 ruchy w zapasie! Ślicznie wykonany przysiad czy wyciskanie leżąc na iluzorycznym poziomie trudności z kontrolą fazy ekscentrycznej fajnie wygląda ale nie przekłada się na budowanie mięśni. Rolą trenera personalnego jest po pierwsze nauczyć nas jak ćwiczyć bezpiecznie a po drugie zmotywować nas do ciężkiej pracy.

Niestety wielu trenerów osobistych z nowej szkoły zapomina o tym drugim elemencie – wiadomo im lżejszy trening tym mniejsze ryzyko kontuzji, mniej nakładania na sztangę i mniej sprzątania po treningu – co jest bardzo wygodne. Niestety pracując w Cityfit na warszawskiej Sadybie widzę to zjawisko.

Prawidłowe priorytety treningowe

Bezpieczeństwo na treningu jest bardzo ważne, po to płacimy za obecność trenera. Jednakże po co robić bezpieczne ćwiczenia, które nie prowadzą do budowania masy mięśniowej? Co nam po bezpiecznym treningu skoro oprócz spełnienia kilku dodatkowych kalorii nie wywoła on procesów adaptacyjnych?

Musimy uświadomić sobie jedną rzecz, mięśnie są dla naszego organizmy nieekonomiczne i naprawdę trzeba się napracować, żeby nasze ciało uznało, że ten zbędny luksus jest nam potrzebny. Sposobem na to jest stworzenie tak ciężkich warunków środowiskowych, żeby nasz organizm uznał, że potrzebuje dodatkowych kilogramów masy mięśniowej – czyli ciężkie treningi w okolicach upadku mięśniowego.

Bez ciężkich serii nic nie ma sensu

Cięzkie serie podczas treningu

Zasadne jest podkreślić, że ciężkie serie robocze to punkt wyjścia, bez tego, wszystkie inne markery treningowe się nie liczą. Trener personalny powinien być świadomy kluczowej roli ustalania objętości treningowej oraz stymulowania syntezy białek, ale też powinien wiedzieć, że objętość treningowa i częsta synteza białek mięśniowych nie będzie warunkowała rozwoju masy mięśniowej jeśli nie będzie połączona z efektywnymi seriami. Oczywiste jest, że wykonanie 10 serii w okolicach upadku mięśniowego będzie dużo cięższe niż rolowanie i mobilizacja.

Dlaczego mój trener nie każe mi ćwiczyć ciężko?

Po pierwsze, nikt nie lubi wykonywać piekielnie ciężkich treningów – stan po jego wykonaniu uwielbia każdy ale zebrać się na trening na którym mamy świadomość będzie mega ciężko nie jest łatwe. Trenerzy zdają sobie sprawę, że ciężko jest zmotywować osobę do treningu siłowego w okolicach upadku.

Ponadto przerwy między seriami w tego rodzaju treningach są znacznie dłuższe i na jednej jednostce treningowej wykonamy mniej ćwiczeń przez co podopieczny może myśleć, że robimy za mało. Rolą dobrego mentora jest uświadomić klienta, że więcej nie znaczy lepiej i liczy się jakość.

Po drugie mniej angażujące ze strony trenera są treningi lekkie, z małym obciążeniem. Mniej sprzątania, łatwiej wziąć kettlebell niż nałożyć ciężar na sztangę. Należy też zwrócić uwagę na to, że większość trenerów personalnych w warszawskich siłowniach nie chcę brać odpowiedzialności za trening z dużym obciążeniem, bliski upadku mięśniowego ponieważ jest on bardziej kontuzjogenny niż lekkie mobility.

Podsumowanie

Elementy dodatkowe powinny być uwzględnione w treningu, ponieważ zaprocentuje to lepszymi wynikami i większym bezpieczeństwem, jednakże wyjściową powinien stanowić ciężki trening oporowy, ponieważ to dzięki niemu nasza sylwetka będzie się zmieniać. Na wszystko jest miejsce, z tym że powinniśmy zdawać sobie sprawę jakie rzeczy są najważniejsze. Delikatne treningi nie będą procentowały przyrostami, nawet przy idealnej technice i szeregu zabiegów dodatkowych.

2 thoughts on “Nie ma dróg na skróty, w treningu tym bardziej

Dodaj komentarz